Sporty wodne wyglądają jak wolność w czystej postaci, ale każdy, kto spędza na wodzie więcej niż rekreacyjne kilka minut, wie, że to wolność bardzo precyzyjna. Wakeboarding, kitesurfing, windsurfing czy narty wodne nie wybaczają przypadkowości. Tu wszystko dzieje się szybko, dynamicznie i w warunkach, które zmuszają ciało do pracy na granicy kontroli.
Kolano w tym środowisku nie ma spokojnej pracy. Nie ma tu równego podłoża ani przewidywalnej osi ruchu. Jest lina, która zmienia napięcie, deska, która reaguje na każdy milimetr ciężaru ciała, i woda, która choć miękka w odczuciu, potrafi przy dużej prędkości działać jak twarda powierzchnia. W takich warunkach staw kolanowy nie pracuje liniowo. Pracuje wielokierunkowo, w skręcie, w zgięciu i w ciągłej korekcji ustawienia.
KONTUZJE KOLAN
Największe obciążenia pojawiają się w momentach, które z zewnątrz wyglądają jak część płynnego ruchu. Skok, lądowanie, nagła zmiana kierunku albo utrata napięcia liny. Wtedy kolano musi w ułamku sekundy przejąć siły, które nie są już kontrolowane przez mięśnie w sposób idealny. To właśnie w tych chwilach dochodzi do przeciążeń więzadeł, szczególnie więzadła krzyżowego przedniego, które odpowiada za stabilność rotacyjną.
Wbrew pozorom urazy w sportach wodnych rzadko są wynikiem jednego spektakularnego zdarzenia. Częściej są efektem sumy mikrosytuacji. Każde lądowanie z lekkim odchyleniem, każdy skręt przy zmęczeniu, każdy moment, w którym ciało traci idealną oś, dokłada kolejne mikrouszkodzenie. Z czasem układ stabilizacyjny przestaje nadążać.
Właśnie dlatego w sportach o tak wysokiej dynamice coraz częściej mówi się nie tylko o sile czy technice, ale o kontroli. Kontroli, która nie może zależeć wyłącznie od mięśni, bo te w warunkach długiej sesji zaczynają tracić precyzję. Tu pojawia się miejsce na rozwiązania, które wspierają mechanikę ruchu.
Jednym z nich jest orteza CTi od Össur. Jej konstrukcja nie zmienia sportu i nie ogranicza jego charakteru. Jej zadaniem jest przejęcie częściowej kontroli tam, gdzie ciało pracuje już na granicy swojej wydolności stabilizacyjnej. Ogranicza niekontrolowaną rotację, wspiera kolano w momencie lądowania i pomaga utrzymać oś stawu wtedy, kiedy siły działające na nogę są największe.
W praktyce oznacza to większą powtarzalność ruchu w warunkach, które z natury są niepowtarzalne. Kolano dostaje dodatkowy punkt odniesienia w momencie, kiedy deska trafia na wodę pod innym kątem niż zakładała technika, albo kiedy lina zmienia napięcie w najmniej oczekiwanym momencie. To właśnie wtedy różnica między kontrolą a przeciążeniem staje się najbardziej widoczna.
Sporty wodne nie są problemem dla kolan. Problemem jest brak kontroli w warunkach, które tej kontroli wymagają w sposób absolutny. Każdy, kto spędza na wodzie dużo czasu, wie, że najtrudniejsze nie są pojedyncze triki, ale utrzymanie jakości ruchu przez całą sesję. I właśnie w tym miejscu stabilizacja przestaje być dodatkiem, a staje się elementem techniki.
Jak dobrać ortezę?
Zapraszam do rozmów,
Maciej Wawrzuta
532 201 463



